PERSPEKTYWA ADOLFA
Wytarłem pot spływający po czole wierzchem dłoni, podniosłem z podłogi ubranie i otrzepałem je z kurzu. Wsunąłem na siebie szaty, łapiąc oddech, bo podekscytowanie wciąż buzowało w moich żyłach, a oddech był nierówny.
Serce waliło mi tak mocno, że bałem się, że zaraz wyskoczy mi z piersi. Uspokoiłem się, przeczesując włosy i czując, jak opada ze mnie fala emocji po tym, co się
