PERSPEKTYWA ADOLPHA
W oddali wył wiatr, gdy pędziliśmy z łomotem z granic watahy w gęsty las. Powietrze było lodowate, a noc zbliżała się wielkimi krokami. Kopyta naszych koni z pośpiechem uderzały o ziemię. Nagle jednak zwolniliśmy, żeby ponownie zorientować się w terenie. Ragnulf Tropieciel, który nas prowadził, zsiadł z konia, błąkając się po lesie w poszukiwaniu śladu – śladu wiedźmy.
Podcza
