PERSPEKTYWA RUBY
Blada twarz Ginewry znajdowała się zaledwie centymetr od mojej, a jej chłodne spojrzenie przeszywało mnie na wskroś, gdy wpatrywała się w moje oczy, sprawiając, że dreszcz przebiegał mi po kręgosłupie. Jej maniakalny śmiech wciąż zdawał się odbijać echem dookoła, drwiąc ze mnie i wwiercając się w mój umysł.
– Dlaczego to robisz? – zapytałam cichym szeptem, a mój oddech był nierówn
