Viktor
– Kruszynko. – Chwyciłem ją za przedramię i szepnąłem jej imię. Rzucała się, mocno pocąc, a po jej policzkach płynęły łzy, choć oczy miała mocno zaciśnięte. Wtedy zrozumiałem, że Rhea miała rację. Z Eleną działo się coś złego.
Znowu zawołałem ją po imieniu, by ją obudzić, ale wciąż nie odzyskiwała przytomności. Nie miałem innego wyjścia, jak tylko wejść na łóżko i mocno przytulić ją do pier
















