Viktor
Następnego ranka udało mi się obudzić przed Eleną. Dzięki temu mogłem lepiej przyjrzeć się jej twarzy. Choć jej oczy były spuchnięte, a usta ułożone w różowy, uroczy grymas, wciąż była piękna niczym zachód słońca. Odgarnąłem kosmyk włosów z jej oczu za ucho, a kiedy mój palec dotknął jej skóry, wypuściła głęboki dech. Zauważyłem iskrę światła pod moimi opuszkami. Na moje usta wypełzł uśmiec
















