ELENA
Starszyzna pozwoliła mi odejść bez żadnej kary. Szczęściara, co? Nie! To nie było szczęście, na tym wszystkim widniał podpis Viktora Drakena. Nie wyszłam stamtąd żywa i bez aresztu dzięki szczęściu. Wyszłam, bo dobiłam targu z pieprzonym diabłem, który najwyraźniej kochał ten układ bardziej niż własne życie. Kazał mi zostać po wszystkim, ale ja nie czekałam. Wyszłam, zanim zdążył mnie zatrzy
















