Kilka godzin później, niechętnie, wróciłam do posiadłości Viktora z Rheą na rękach. Spała smacznie po wielu godzinach skakania, śpiewania i zabawy w domu mojej mamy. Mama dogadzała jej przez cały ten czas, a mała uwielbiała każdą minutę. Uświadomiło mi to, jak samotna musiała się czuć, zostając sama w domu. Poczułam się z tym źle i ogarnął mnie lęk.
— Daj mi ją, Kruszynko. — Viktor wyciągnął ramio
















