Perspektywa Viktora
— Spóźniłeś się — powiedziałem do Vespery. Opuściłem hol i wróciłem do gabinetu.
— Wróciłem tak szybko, jak tylko mogłem — odpowiedział Vespera, idąc tuż za mną.
— Nie dość szybko, Vespera.
— Przysięgam, że…
— DOSYĆ! — krzyknąłem.
Wstąpiła we mnie wściekłość, ale nie na Vesperę, lecz na samego siebie. Gdybym tylko nie dobił targu z diabłem i poczekał chwilę, Vespera zdążyłby wr
















