PERSPEKTYWA ELARY
Kilka minut później siedziałam na zewnątrz, na dziedzińcu, czując na policzkach chłodne powietrze i unosząc filiżankę herbaty do ust. Smak był gorzki, ale przynajmniej wystarczył, by mnie uspokoić.
Przede mną Raelyn klęczała na ziemi z odsłoniętymi plecami, jej głos był zdzierany wrzaskami, gdy Lucian raz za razem spuszczał na nią trzcinę.
Jej krzyki niosły się po całej placówce,
















