PERSPEKTYWA ELARY
Mocniej zacisnęłam palce na sztylecie, który zabrałam Jorynowi, a jego znajomy ciężar pozwalał mi zachować spokój, mimo że napięcie rosło z każdą mijającą sekundą.
Przyciśnięta do zimnego, wilgotnego głazu, powoli przeniosłam wzrok na dzieci. Kuliły się blisko siebie pod nawisem skalnym, z plecami dociśniętymi do omszałego kamienia, o twarzach ściągniętych i bladych.
Mimo strachu
















