PERSPEKTYWA ELARY
Kiedy ziemia zaczęła drżeć, skuliłam się i oplotłam ramionami ciało Voktora, jak gdybym mogła go osłonić. To było niedorzeczne. Wiedziałam, że nawet gdy był nieprzytomny, jeden spadający kamień by go nie powalił, ale w tamtej chwili instynkt wziął górę nad logiką. Przycisnęłam się do niego, czekając, aż sufit się zawali.
Nic takiego się nie stało. Drżenie ustało, pozostawiając je
















