PUNKT WIDZENIA ELARY
Płomienie huczały coraz głośniej, pożerając jeden po drugim domy watahy Sanguine-Vorax. Dym szczypał mnie w oczy, ale nie potrafiłam odwrócić wzroku. Ludzie krzyczeli, próbując desperacko wyciągnąć swoje dzieci w bezpieczne miejsce, a Voktor po prostu tam stał, przyglądając się wszystkiemu, jakby to była tylko mapa pola bitwy. Nie było w nim wahania, ani cienia litości, jedyni
















