ROZDZIAŁ DZIESIĄTY
PERSPEKTYWA SIENNY
Nie wiedziałam, czego się spodziewać, gdy Roman jechał dalej, nie odzywając się ani słowem. Miał zaciśniętą szczękę, a wzrok utkwiony w drodze, jakby nic innego się nie liczyło. Ale zdecydowanie nie spodziewałam się tego.
Rezydencja.
Nie — nie tylko rezydencja — pałac udający dom. Wysokie żelazne bramy otworzyły się w chwili, gdy podjechał. Podjazd był tak d
















