ROZDZIAŁ 65
PERSPEKTYWA ROMANA
Stałem tam przez chwilę, wpatrując się w drzwi łazienki, wiedząc doskonale, że Sienna nie wyjdzie, nieważne jak długo będę czekał, nieważne ile razy wypowiem jej imię i nieważne ile, kurwa, razy będę ją błagał, by po prostu otworzyła drzwi i pozwoliła mi wyjaśnić – nie zamierzała tego zrobić. Skończyła ze słuchaniem. Jej milczenie krzyczało głośniej niż jej łzy, a ja
















