ROZDZIAŁ 74
PERSPEKTYWA ROMANA
Jechałem jak szaleniec, podczas gdy telefon nie przestawał wibrować. Wiedziałem, kto dzwoni, wiedziałem, o co chodzi, więc go ignorowałem. Cały świat pewnie już płonął.
Kiedy dotarłem do hotelu Garetha, nie dałem sobie nawet sekundy na oddech. Wjechałem prosto na ostatnie piętro, załomotałem w drzwi i zanim zdążyłem poprawić koszulę, otworzyły się na oścież.
Dwie p
















