ROZDZIAŁ CZTERDZIESTY ÓSMY
PERSPEKTYWA ROMANA
Jej ciało drżało pode mną, a dźwięk jej cichych jęków wystarczył, by moja krew zamieniła się w ogień.
Położyłem ją teraz delikatnie na łóżku, koniec z zimną wodą, koniec z drżeniem na chłodnej porcelanie. Tylko my. Jej skóra wciąż była rozpalona, jej gorączka buchała z niej jak z pieca, jej ciało wykręcało się w potrzebie, nienasycone i zdesperowane.
















