ROZDZIAŁ 87
PERSPEKTYWA ROMANA
Po zmyciu z jej skóry resztek mydła zakręciłem prysznic i sięgnąłem po najbliższy ręcznik. Była bezwładna w moich ramionach, jej powieki drżały, usta były opuchnięte od nadmiaru pocałunków i jęków, a ciało trzęsło się z wycieńczenia. Osuszyłem ją delikatnie, powoli i ostrożnie, jakby była ze szkła. Każdy centymetr jej skóry zasługiwał na czułość po tym, jak ją wziąłe
















