ROZDZIAŁ DZIEWIĘĆDZIESIĄTY TRZECI
PERSPEKTYWA SIENNY
Uklęknął i wbił twarz między moje uda, jakby był mnie wygłodniały, a w chwili, gdy poczułam jego język na mojej cipce, jęknęłam tak głośno, że plecy uderzyły o zimne kafelki ściany.
– Roman! Chryste! – zajęczałam, a mój głos odbił się echem w zaparowanej łazience niczym przekleństwo. Jego język poruszał się z początku powoli, krążąc wokół łechta
















