ROZDZIAŁ 41
Perspektywa Sienny
— Roman… — wydyszałam, a mój głos był ledwie słyszalny. — Co ty tutaj robisz?
Nie odpowiedział. Nie musiał. Sposób, w jaki się poruszał, mówił mi wszystko. Nie wypowiedział ani słowa, idąc w moją stronę; chwycił mnie za nadgarstek i szarpnięciem postawił na nogi.
Julian wstał natychmiast, zdezorientowany i spięty. — Hej! Co jest, do diabła, gościu? Kim ty, do cholery
















