ROZDZIAŁ CZTERDZIESTY SIÓDMY
PERSPEKTYWA ROMANA
W chwili, gdy podjechałem pod dom, coś we mnie się skręciło. Serce waliło mi mocno o klatkę piersiową, a nie zdążyłem jeszcze nawet wysiąść z samochodu. Drzwi wejściowe były otwarte na oścież, więc nie czekałem, aż ktokolwiek mnie zaprosi. Wpadłem po schodach, przeskakując po dwa stopnie, a moje kroki były głośne, naglące i szybkie.
To, co uderzyło
















