logo

beletrystyka

Ona Nigdy Nie Była Omegą

Ona Nigdy Nie Była Omegą

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 2 Jesteś Hayley, prawda?
Autor: Aeliana Thorne
24 sty 2026
„Dość! Ty brzydka i nieokrzesana Omego, przestań udawać taką naiwną! Nie mogę już tego znnieść” — warknął Henry, wyraźnie mając dość. Pogarda była niemal namacalna w milczeniu pozostałych braci. Musiałam przygryźć wewnętrzną stronę policzka, by nie roześmiać się w głos na widok ich zniesmaczonych min. Maskując rozbawienie, przybrałam pozę zranionej, podążając za nimi do willi. Służący zaprowadził mnie do mojego pokoju, przesadnie udekorowanego w stylu, który musieli uważać za marzenie każdej dziewczyny — pastelowe błękity i nadmiar markowych gadżetów modowych. Udałam zachwyt nad metkami projektantów, co tylko pogłębiło ich wstręt. Gdy później schodziliśmy po schodach, wyłapałam fragmenty narzekań Henry'ego do braci: „Dzięki Bogu, że nie wywołuje żadnych więzi partnerskich. Wyobraźcie sobie bycie uwiązanym do takiej bezgustownej Omegi na całe życie!”. Uśmiechnęłam się w duchu, zadowolona z mojej decyzji o wcześniejszym zamaskowaniu zapachu. Ci bracia zdecydowanie nie byli tym, czego szukałam, i na szczęście uczucie to było odwzajemnione. ... Przed przyjazdem kazałam moim ludziom prześwietlić przeszłość Southwellów. Ich starszyzna lubiła podróżować, a Benjamin Southwell, dziedzic tytułu Alfy, rzadko bywał w domu z powodu swoich obowiązków. Mimo że każdy z nich miał własne mieszkanie, ich dziadek Alfa wezwał ich wszystkich z powrotem z mojego powodu. Dołączyłam do nich przy stole jadalnym, obsługiwana przez personel. Tanner, siedzący naprzeciwko mnie, wyglądał, jakby osiągnął limit swojej cierpliwości i zwrócił się do mnie: „Jako uznany na świecie projektant mody, panno Carson, przygotowałem na górze liczne zestawy ubrań. Zalecam, abyś któryś przymierzyła”. Spojrzałam na swoją prostą sukienkę i odpowiedziałam nonszalancko: „Moja babcia ją uszyła. Uważam, że jest całkiem ładna”. Tanner westchnął i porzucił temat. Wtedy Henry przeszedł do rzeczy: „Słuchaj, panno Carson, postawmy sprawę jasno: żaden z nas nie jest zainteresowany małżeństwem z tobą, a Ben nigdy cię nie polubi. Najlepiej będzie, jak wyjedziesz sama”. Udałam zranione spojrzenie, przygryzając wargę. „Ale jak wytłumaczę to dziadkowi?”. „Podejrzewam, że lecisz tylko na nasz majątek” — oskarżył Henry, a jego twarz poczerwieniała ze złości. „Zostań, a tylko ściągniesz na siebie kłopoty”. Przyjęłam potulną pozę Omegi, w milczeniu kontynuując posiłek i nie ulegając jego groźbom. Może moja gra była zbyt przekonująca, bo we czterech ledwo tknęli kolację, zanim wyszli. Wreszcie sama, delektowałam się posiłkiem, ciesząc się smakami, które kuchnia Southwellów doprowadziła do perfekcji. Misja zakończona: Nikt z Southwellów mnie nie polubił, więc będę mogła opuścić Watahę Północy w ciągu roku. Po jedzeniu wróciłam do swojego pokoju i otrzymałam wiadomość od mojego asystenta. 'Alfo, czy dotarłaś do Astorii? Jak leci? Czy ktoś z Watahy Północy sprawia ci kłopoty?' Uśmiechnęłam się złośliwie, wpisując odpowiedź: 'Ci Southwellowie myślą, że mogą mną pomiatać? Nawet w przebraniu Omegi mój spryt im na to nie pozwoli'. Ostrzegł mnie: 'Alfo, jesteś niesamowita! Ale nie lekceważ dziedziców Alfy z Watahy Północy, zwłaszcza pierwszego dziedzica, Benjamina Southwella. On jest bystry. Bądź przy nim ostrożna!' Wymamrotałam pod nosem „Benjamin Southwell” z lekceważącym prychnięciem. Może i jest głównym dziedzicem Alfy Watahy Północy, ale ja już objęłam przywództwo Alfy w Watasze Cienia. W hierarchii wciąż był pode mną. Odłożywszy telefon, ułożyłam się do snu. Obudziłam się około czwartej nad ranem, spragniona. Zmywszy wcześniej ten okropny makijaż, uznałam, że skoro jest tak późno, mogę bezpiecznie zejść na dół po wodę. Nie zawracałam sobie głowy zapalaniem światła. Co dziwne, łóżko wydawało się wygodniejsze, gdy znów zapadałam w sen. Jednak po pewnym czasie drzwi sypialni skrzypnęły i poczułam, jak kołdra się unosi. Półprzytomna, poruszyłam się, nagle czujna. Zanim zdążyłam w pełni pojąć sytuację, głęboki, intrygujący głos przerwał ciszę: „Kto tam jest?”. Zaskoczona, nie mogłam uwierzyć, że ktoś z Southwellów miał czelność wejść do mojego pokoju w środku nocy. „Kim jesteś? To bardzo nieuprzejme wpadać do czyjegoś pokoju o tak późnej porze” — rzuciłam wyzwanie, wytężając wzrok w ciemności, by zobaczyć, kto śmiał wtargnąć. W mroku jego twarz pozostawała niewidoczna, ale usłyszałam jego chłodny śmiech. „Ty jesteś Hayley, prawda?”

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 Jesteś Hayley, prawda? – Ona Nigdy Nie Była Omegą | Czytaj powieści online na beletrystyka