Perspektywa Hayley:
Sława Christophera była niezaprzeczalna. Słyszałam, jak jego imię brzęczy w każdym korytarzu.
O 15:00, zgodnie z planem, przybył na kampus.
Gdziekolwiek szedł, podążały za nim tłumy, zwłaszcza w pobliżu budynku, w którym kręcił. Ta przestrzeń była zazwyczaj pusta, ale dziś była zatłoczona. Mimo że Christine ciągnęła mnie za ramię, nie mogłyśmy przebić się przez tłum.
– Gdybym w
















