Perspektywa Hayley:
– Co robisz, Benjamin? Puść mnie! – szarpałam się instynktownie, czując się całkowicie speszona. Gdyby nie ciemność spowijająca szczyt góry, na pewno zobaczyłby, jak zarumieniły się moje policzki. Były czerwone jak dojrzałe jabłko.
Benjamin zmarszczył brwi, patrząc na mnie. – Czy nie mówiłaś, że boli cię noga?
Odwróciłam wzrok, próbując wyjaśnić: – Ale wciąż mogę chodzić.
– To
















