logo

beletrystyka

Ona Nigdy Nie Była Omegą

Ona Nigdy Nie Była Omegą

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 8 Wrogość wobec mnie
Autor: Aeliana Thorne
24 sty 2026
Perspektywa Hayley Wyczuwałam chłód w jej spojrzeniu skierowanym na mnie. Zanim przybyłam do watahy Midnight, wiedziałam już o jej uczuciach do Benjamina oraz o tym, jak rodzice przygotowywali ją do roli przyszłej Luny watahy Midnight. Nigdy nie przypuszczała, że ktoś taki jak ja – Omega z innej watahy – pojawi się i potencjalnie zagrozi jej pozycji u boku Benjamina. Musi mnie nienawidzić. Gdy zbliżaliśmy się do rezydencji Southwellów i dotarliśmy do willi, na miejscu byli obecni wszyscy bracia. Ciepło powitali Madeline, której nie widzieli od dłuższego czasu, a ona rozdała prezenty przywiezione z zagranicy. Kiedy przyszła kolej na mnie, lekko się zawahała. – Przepraszam, Hayley. Nie wiedziałam, że będziesz mieszkać u Southwellów po moim powrocie, więc nic dla ciebie nie mam. Jej zachowanie wydawało mi się nieszczere; pod maską uprzejmości skrywała niechęć. Zanim zdążyłam odpowiedzieć, wtrącił się Henry: – Maddie, i tak jej dobrze nie znasz, więc nie musisz przepraszać. Rozpakował swój prezent – była to nowa konsola do gier z limitowanej edycji. – Wow, Maddie! Jesteś zbyt hojna! Obserwując ich bliskie relacje, poczułam się wyobcowana i postanowiłam udać się do swojego pokoju. Niedługo potem ktoś zapukał do moich drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam stojącego tam Benjamina. – Kilmerowie wydają dziś wieczorem bankiet powitalny dla Madeline. Dziadek chce, żebyś poszła z nami. Był dziś za mnie odpowiedzialny i wszystko zorganizował. Początkowo nie miałam ochoty iść, ale skoro ich dziadek nalegał, nie miałam innego wyboru, jak tylko się zgodzić. Westchnęłam i dołączyłam do niego oraz Madeline w drodze do butiku z sukniami. Po dotarciu na miejsce Benjamin siedział już na kanapie, czekając na nas. Odgrywając rolę troskliwej starszej siostry, Madeline ujęła moją dłoń i zapewniła: – Hayley, nie martw się późniejszym bankietem. Jeśli będziesz czegoś potrzebować, po prostu daj mi znać. Z trudem powstrzymałam irytację wywołaną przejrzystą próbą Madeline, by mnie umniejszyć, i odpowiedziałam uprzejmym uśmiechem: – Dobrze to słyszeć. Jestem pewna, że u boku Benjamina będę dziś w dobrych rękach. Uśmiech Madeline lekko przygasł, a uścisk na mojej dłoni na chwilę stwardniał, zanim odzyskała panowanie nad sobą. – Oczywiście, znajdźmy szybko nasze suknie, żeby Ben nie musiał zbyt długo czekać – wtrąciła wesoło. – Poświęcam dużo czasu na śledzenie mody. Może coś dla ciebie wybiorę? – Pewnie, brzmi świetnie. – Co myślisz o tym? Z entuzjazmem pokazała mi ciemnozieloną suknię bez ramiączek; fason ten bardziej pasował starszej kobiecie i zdecydowanie nie był odpowiedni dla kogoś w moim wieku. Jej intencje były jasne – testowała mnie. – Nie podoba ci się? – zapytała. Zakładała, że jako osoba ze wsi nie znam się na takich sprawach. Co więcej, jako „Omega”, stojąca niżej w hierarchii, raczej jej się nie sprzeciwię. Wpisując się w jej oczekiwania, skinęłam głową. – Wygląda wspaniale. Jej uśmiech się poszerzył, gdy powiedziała: – Doskonale, chodźmy do przymierzalni. Wspomniałam jeszcze: – Ostatnio mam dość wrażliwą cerę, więc nie będę robić makijażu. Madeline nie skomentowała tego, prawdopodobnie zadowolona na myśl, że nie będę wyglądać najlepiej. Ubrana w nietwarzową suknię wyszłam z przymierzalni, podczas gdy Madeline wyglądała promiennie w szykownej, jasnoniebieskiej kreacji, która pięknie podkreślała jej urodę. Benjamin, zauważywszy mój strój, uniósł subtelnie brwi, ale milczał. Impreza odbywała się w wystawnej willi Kilmerów, a wśród gości byli przyjaciele Madeline i część jej rodziny. Gdy dotarliśmy na miejsce, Madeline zajęła się ciepłym powitaniem wszystkich. Benjamin, jako dziedzic Alphy, był równie zaabsorbowany gośćmi. Ja natomiast zostałam sama i samotnie przechadzałam się po sali. Goście, głównie wysoko postawione wilkołaki, spoglądali z zaskoczeniem i pogardą na moją obecność – „Omegi” pośród nich – nie wykazując najmniejszej chęci do nawiązania rozmowy. Zignorowałam irytację i kontynuowałam przechadzkę z koktajlem w dłoni. Dostrzegając Madeline rozmawiającą ze swoją kuzynką Janae Kostner, natychmiast straciłam ochotę, by do nich dołączyć. „Nienawidzę jej zapachu”. Wyostrzony węch mojej wilczycy, Hery, często sprawiał, że w towarzystwie niektórych osób stawałam się poddenerwowana. „Poszukajmy spokojniejszego miejsca, żeby odetchnąć” – zadecydowałam, chwytając sugestię Hery. Wymknęłam się tylnymi drzwiami sali bankietowej do ogrodu. Bezcelowo przechadzałam się wokół basenu na tyłach domu, rozmyślając o nudzie panującej na bankiecie i zastanawiając się, czy nie przemienić się w wilka, by swobodnym biegiem rozładować napięcie. Zanim zdążyłam podjąć decyzję, silne pchnięcie pozbawiło mnie równowagi i sprawiło, że wpadłam do basenu. Jako Alpha watahy Shadow, mało kto wiedział o mojej skrywanej fobii przed wodą. Ogarnęła mnie panika; zacisnęłam mocno powieki, przygotowując się na najgorsze. „Bądź czujna! Obudź się! Nie możesz stracić przytomności!” – głos Hery odbił się echem w moim umyśle, ponaglając mnie do walki ze strachem. Wtedy nagle poczułam mocny uścisk w talii, wyciągający mnie w bezpieczne miejsce. Mrugając, by pozbyć się wody z oczu, spojrzałam w górę i zobaczyłam, że to Benjamin mnie uratował. ... Po tym incydencie oboje zostaliśmy zaprowadzeni na górę, aby się przebrać. Po kąpieli myśl, że ktoś celowo wepchnął mnie do basenu, podsycała mój gniew. „Muszę znaleźć tę osobę i rozerwać ją na strzępy!” – wściekała się we mnie Hera. Wtem rozległo się pukanie do drzwi – to był głos Irvinga. – Hayley, przyniosłem ci ubrania. Wszystko w porządku? Otwierając drzwi, przyjęłam ubrania i wyraziłam wdzięczność. – Ty... Oczy Irvinga rozszerzyły się w szoku, gdy na mnie spojrzał. Wtedy zdałam sobie sprawę, że bez makijażu w niczym nie przypominałam tej Hayley, którą znali.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki