Hayley
– Źle się czujesz? – zapytał Benjamin niemal klinicznym tonem.
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, Ivana wtrąciła się:
– Hayz może wciąż dochodzić do siebie. Może powinieneś odwieźć ją do domu.
Jej ukryty motyw był jasny – próbowała nas wyswatać. Westchnęłam w duchu, zastanawiając się, co sprawiło, że uznała Benjamina za odpowiednią partię dla mnie.
– W porządku – zgodził się Benjamin bez cienia n
















