Z perspektywy Hayley.
Znajomy zapach, który sprawiał, że moja wilczyca, Hera, wpadała w taki zachwyt, wdarł się do pokoju dokładnie w chwili, gdy drzwi zostały pchnięte. Do środka wszedł Benjamin.
– Co ty tu, u licha, robisz? – zapytałam, patrząc na niego z mieszaniną niepokoju i irytacji.
"Hej! Bądź dla niego miła! Naprawdę uwielbiam zapach, który on nosi" – zaprotestowała we mnie Hera. Ostatnio
















