Czekałam pod drzwiami Killiana przez dłuższą chwilę. Czyżby nie słyszał pukania? Nie było go w domu?
Nie, usłyszałam szuranie za drzwiami i przyciszone głosy. Zdecydowanie tam był.
Zapukałam ponownie, głośniej.
Kroki zbliżyły się i w końcu drzwi się otworzyły.
– Killian, muszę ci powiedzieć… ty… – Słowa zamarły mi na ustach, gdy go zobaczyłam.
Miał na sobie tylko cienki, biały podkoszulek na ramią
















