– Evangeline, ja…
Nachyliłam się jeszcze bardziej, opierając dłonie o krawędź materaca. Zrobiłabym wszystko, żeby usłyszeć to, co zamierzał powiedzieć, niemal wpełzając do niego do łóżka.
Bo wyglądało na to, że za chwilę wyjawi, co naprawdę do mnie czuje.
Z zamkniętymi oczami rozchylił usta, jakby chciał coś rzec.
I zamiast tego zachrapał.
Rozczarowanie przeszyło mnie na wskroś; opadłam z powrotem
















