– Ostrzegałam cię.
– Przepraszam! – krzyknął Reid, osłaniając głowę rękami, jakby zjawa miała go uderzyć.
– Nie przeprosiłeś. Oskarżyłeś! – Moja wściekłość przeniknęła do głosu, który emitowałam przez widmo dziecka, zamieniając go w ryk. – Moja matka nie wezwała mnie, bym cię nawiedzał. Sam to zrobiłeś!
– O Boże... o proszę...
– Widzę każde fałszywe oskarżenie. Każdą chwilę tchórzostwa. Widzę. Wie
















