Chłopak, który poprosił mnie o numer, musiał poczuć to mrożące spojrzenie na karku. W momencie, gdy dostrzegł Killiana, przeprosił i czmychnął.
Gdy tamten odszedł, wzrok Killiana spoczął na mnie. Jego oczy nieco złagodniały – wciąż były lodowate, ale nie przypominały już totalnej zamieci, którą zafundował tamtemu chłopakowi.
Phoebe spojrzała na nich obu.
— Twój znajomy?
— Coś w tym stylu — wymruc
















