— Może nie powinniśmy się już widywać — powiedziałam.
Zapadała cisza. Powietrze ochłodziło się i zgęstniało od napięcia.
Potem, bardzo niskim głosem, Killian odpowiedział: — Co?
Nagle on wstał, a ja wraz z nim. Wszystko wydawało się snem, odległym i mglistym. Nie potrafiłam trzeźwo myśleć.
Jednak nawet przez tę mgłę przebijało się przeszywające, pełne niepokoju spojrzenie Killiana.
— Tylko przez j
















