Killian
Zacisnąłem dłoń na wisiorze na szyi Evangeline tak mocno, że ostre krawędzie półksiężyca wbiły mi się w skórę, wyciskając dwie kropelki krwi.
Omało nie straciłem panowania nad swoim wilkiem. Szalał na samym przedzie mojego umysłu, błagając o uwolnienie.
„Jak ktoś inny śmie rościć sobie prawo do Evangeline? Ona jest nasza. Nasza!” – wył, a jego głos niosło echo w moich myślach, jakby krążył
















