W głębi oczu Killiana szalała zamieć. Jego górna warga wykrzywiła się w gniewnym warknięciu.
Wyglądał absolutnie dziko z wściekłości, a cała ona była skierowana na Dominica.
– Killian – powiedziałam, stając na drodze do jego ofiary. Ponieważ właśnie tym stał się teraz Dominic dla Killiana, o ile nie zamierzałam interweniować.
Zimny wzrok Killiana skupił się na mnie i nieznacznie złagodniał.
– Chod
















