ZAREK
Ruszyłem za nią, gdy tylko odeszła, i zaledwie kilkoma krokami zrównałem się z nią.
Wyciągnąłem rękę i zdjąłem torbę treningową z jej ramienia, przerzucając ją na własne. Zatrzymała się gwałtownie i spojrzała na mnie, wyraźnie niezadowolona z mojego czynu.
— Potrafię sama nosić swoją torbę. I nie jest wcale taka ciężka — powiedziała i wyciągnęła rękę, czekając, aż jej ją oddam.
Zamiast t
















