ZAREK
Dwa tygodnie minęły w mgnieniu oka, ale ból pozostał, jakby odeszła zaledwie przed chwilą.
Nie miałem pojęcia, jak byłem w stanie funkcjonować, ale jakoś to robiłem.
Mój Beta, Bram, wspierał mnie przez większość dni. Nie byłbym w stanie prowadzić watahy, gdyby nie on. Przyjmował na siebie wszystkie ciosy i dbał o to, by nikt z watahy nie domyślił się, że ich Alfa cierpi – nawet mój Gamma.
















