ELOWEN.
Klnąc pod nosem, zmierzałam z powrotem do mojego pokoju i, rzecz jasna, ktoś szedł w ślad za mną.
Gdy dotarłam do korytarza prowadzącego do mojego pokoju, na widok tego, co działo się przed moimi drzwiami, moja brew powędrowała w górę. O ścianę opierał się plecami Beta stada, a sądząc po jego pozie, najprawdopodobniej na mnie czekał.
Teraz, gdy miałam okazję mu się przyjrzeć, uświadomił
















