Związana z zagładą: Wzięta przez Obsydianowego Króla

Związana z zagładą: Wzięta przez Obsydianowego Króla

Autor: Rachel Castillo

Rozdział 8
Autor: Rachel Castillo
27 kwi 2026
TORIN Po zakończeniu spotkania starszyzna wraz z byłym Betą, Gammą i ich partnerkami opuściła salę, zostawiając mnie samego z Alfą Zarekiem i Betą Bramem. Bram i ja tylko wymieniliśmy spojrzenia, czekając, aż Alfa przerwie ciszę. Nie odważyliśmy się wyrazić opinii, dopóki o nią nie poprosił, bo obaj wiedzieliśmy, że to dla niego drażliwy temat. Po dłuższej chwili milczenia Alfa odchrząknął i uniósł wzrok, przenosząc go z mnie na swojego Betę i z powrotem. — Szczerze mówiąc, nie mam nic do powiedzenia. — Skrzywił się. — Czy możecie, do jasnej cholery, znaleźć w końcu swoje partnerki, żebym nie musiał bawić się w te gierki z Luną? Zacisnąłem usta w wąską linię, próbując ocenić wagę jego słów, zanim całe pomieszczenie wybuchło salwą śmiechu. Alfa Zarek kręcił głową, śmiejąc się w głos. Po chwili dołączył do niego Bram, a po sekundzie i ja śmiałem się razem z nimi. Poczułem ulgę, że Alfa podszedł do tego z większym dystansem, niż się spodziewałem. — Nieźle mnie nastraszyłeś, stary! Myślałem, że wydasz nam rozkaz Alfy, żebyśmy natychmiast wytrzasnęli skądś partnerki — zauważył Bram, po czym spoważniał. — Ale tak na serio, masz jakieś plany? Nie zlekceważysz tego, prawda? Spojrzałem na Alfę, próbując wyczytać coś z jego twarzy, ale jak zwykle, gdy tylko radosny nastrój minął, przybrał swój nieprzenikniony wyraz. — Nie mogę tego zrobić Odette i Valerii. Mają rację, i tak wymagam od nich zbyt wiele. Nie wiem tylko, jak podejść do dziewczyny i powiedzieć jej, że zostanie Wybraną Luną mojej watahy. — Westchnął, po czym wstał. — To nie jest tak proste jak znalezienie przypadkowej laski na szybki numerek. Jedną z rzeczy, które cenię w naszej trójce, jest to, że możemy mówić to, co myślimy, bez zbędnego owijania w bawełnę. — Powinieneś jednak wziąć pod uwagę, że Luna, którą wybierzesz, powinna być kimś, kogo widok obok siebie każdego ranka będziesz w stanie znieść. Mam nadzieję, że trafisz właściwie, stary! — powiedziałem, gdy nagle w mojej pamięci błysnął obraz jego i mojej siostry przytulających się przy torze biegowym. Im szybciej znajdzie Lunę, tym szybciej będzie trzymał się z daleka od Elowen. — Na dziś kończymy. Przemyślę to sobie wieczorem. Możecie iść zajmować się swoimi sprawami. — Odprawił nas, po czym podszedł do okna i zaczął wpatrywać się w widok na zewnątrz. — Alfo, czy przemyślałeś kwestię swojej przeznaczonej? Czy to nadal wykluczone? Możemy pojeździć po watahach w tej strefie i rozejrzeć się, czy jej tam nie ma. Trwa teraz sezon i większość watah organizuje z tego powodu bale. Za kilka miesięcy jest też Bal Naznaczenia, tak na wypadek, gdybyśmy jej nie znaleźli — dodałem, zanim wstałem z miejsca. — Pomyśl o tym, Zarek. To twoja przeznaczona powinna rządzić u twego boku — kontynuował Bram, wciąż siedząc. Alfa odwrócił się od okna, marszcząc brwi z rękami w kieszeniach. — Rozważę Bal Naznaczenia. — Odpowiedział krótko, ignorując całkowicie uwagi moje i Brama o przeznaczonej. Z westchnieniem porażki spojrzałem na Brama i dałem mu znak, by wyszedł ze mną. — My już pójdziemy, Alfo — potwierdził Bram, a my skłoniliśmy głowy z szacunkiem. Alfa tylko skinął głową i nie powiedział nic więcej, zanim wyszliśmy. Gdy tylko opuściliśmy salę, pożegnałem się z Bramem i ruszyłem do domu. Choć chciałem jeszcze pomyśleć o problemie z Luną, miałem na głowie inne sprawy. Jutro jest pełnia i jeśli wszystko pójdzie dobrze, Elowen przejdzie przemianę. Jeszcze nie omówiłem z nią tego, co musi jutro zrobić. Dlatego tak bardzo spieszyłem się dzisiaj do domu. Musiałem z nią porozmawiać. Gdy tylko wszedłem, machnąłem ręką ojcu i poszedłem prosto na górę do pokoju Elowen. — Wejdź — odpowiedziała moja siostra po kilku uderzeniach w drzwi. Wszedłem do środka i zamknąłem za sobą drzwi. Elowen siedziała na podłodze, malując paznokcie u stóp na czerwono. — Hej, Ellie! Szykujesz się na jutro? — zapytałem żartobliwie, siadając obok niej. Uśmiechnęła się do mnie promiennie, po czym wróciła do malowania. — Tak, właśnie się zastanawiałam, czy mój wilk też będzie miał czerwone paznokcie, jak się już zmienię. — Zachichotała, ale ten śmiech brzmiał na wymuszony. Wydawała się zdenerwowana. — Torin, czy po przemianie będę mogła poczuć zapach swojego partnera? — Jeszcze nie. Tak jak ci mówiłem wcześniej, poczujesz go dopiero, gdy skończysz osiemnaście lat. Nie myśl teraz o partnerze, musisz skupić się na przemianie. Po prostu wzięła głęboki oddech i skinęła głową. — Boisz się? — zapytałem, próbując napotkać jej wzrok. Skinęła głową, nie patrząc na mnie. — Myślisz, że mi się uda? Że przemiana przebiegnie normalnie? — Oczywiście. Nie myśl o tym za dużo. Pełnia osiągnie szczyt jutro około 19:55, ale zgaduję, że zaczniesz czuć objawy około szóstej. Przemiana może nastąpić w dowolnym momencie od tej godziny do szczytu pełni. Ale ani się obejrzysz, a będziesz pędzić na czterech łapach. To najwspanialsze uczucie na świecie! — Próbowałem przelać na nią swój entuzjazm. Podniosła wzrok i znów się do mnie uśmiechnęła. — Będziesz tam, prawda? Rozczochrałem jej włosy i przyciągnąłem do siebie, by ją uściskać. — Nie przegapiłbym tego, Ellie. Mam trening do szóstej wieczorem, ale pisz do mnie w każdej chwili, gdy tylko zaczniesz czuć ból. Wtedy cię odbiorę. Wolałbym, żebyś przemieniła się na terenach leśnych. W pewnym sensie staniesz się wtedy jednością z naturą. — Dzięki, Torin. — Skinęła głową i nałożyła lakier na ostatni niemalowany paznokieć. — Przy okazji, co się dzieje między tobą a Zarekiem? — zapytałem, próbując ukryć irytację w głosie. Gwałtownie podniosła głowę, marszcząc nos. — Co między mną a Zarekiem? Nic. O czym ty myślisz? Wzruszyłem tylko ramionami i wyciągnąłem nogi, opierając dłonie o podłogę za plecami. — Widziałem, jak ściskacie się na torze, jakbyście byli parą. Po prostu nie spodobało mi się to. — Nic nie robiliśmy, to był tylko uścisk na powitanie — fuknęła. — Skoro tak mówisz. Po prostu uważaj, Elowen. Jakiekolwiek dziecięce zauroczenie do niego czułaś, odpuść je sobie. Tylko się zranisz, zwłaszcza teraz. — Co masz na myśli, mówiąc „zwłaszcza teraz”? — zapytała z uniesioną brwią. Spojrzałem na nią, gdy zaczęła zbierać przybory do pedicure z podłogi i chować je do etui. — Właśnie skończyliśmy spotkanie ze starszyzną. Chcą, żeby wybrał Lunę, wiedząc, że on nie ma zamiaru szukać swojej przeznaczonej. Po prostu nie chcę, żebyś robiła sobie nadzieję i skończyła ze złamanym sercem. Westchnęła, po czym przechyliła głowę i spojrzała na mnie z uśmiechem. — Ooo, to urocze z twojej strony, Torin. Ale nie martw się, nie patrzę na Zareka w ten sposób. Jest dla mnie jak brat. Skinąłem głową, po czym wstałem i pomogłem jej się podnieść, zamykając ją w uścisku. — Cieszę się, że to sobie wyjaśniliśmy. Twój partner wciąż gdzieś tam jest. Nie ma pośpiechu. Zachichotała, opierając głowę na mojej piersi. — Mam nadzieję, że znajdę go, zanim będę tak stara jak ty. — No i mnie dopadłaś! — Zaśmiałem się i ucałowałem ją w czoło. — Ale dość tych żartów. Musisz iść spać. Będziesz potrzebować całej swojej energii jutro podczas przemiany.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 94

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

94 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 8 – Związana z zagładą: Wzięta przez Obsydianowego Króla | Czytaj powieści online na beletrystyka