Związana z zagładą: Wzięta przez Obsydianowego Króla

Związana z zagładą: Wzięta przez Obsydianowego Króla

Autor: Rachel Castillo

Rozdział 5
Autor: Rachel Castillo
27 kwi 2026
ELOWEN — Dziękuję, Alfo. — Odwróciłam się i ponownie chwyciłam za klamkę. Zatrzymałam się na moment, gdy poczułam pieczenie na karku. Wiedziałam, że mnie obserwuje. Przez chwilę biłam się z myślami, czy powinnam się odwrócić, ale ostatecznie zrezygnowałam z tego pomysłu i przekręciłam gałkę. Pospiesznie opuściłam gabinet, a gdy tylko zamknęłam drzwi, usłyszałam głośny dźwięk tłuczonego szkła o ścianę. Stałam przez parę sekund sparaliżowana szokiem, zanim zdołałam dojść do siebie i odejść od jego gabinetu, kręcąc głową z niedowierzaniem. „Co za palant!” — pomyślałam. „Słyszałem cię, księżniczko. Zapomniałaś wyłączyć mindlink”. Zatrzymałam się w miejscu, a włosy na karku stanęły mi dęba, gdy usłyszałam jego głos w swojej głowie. Czy on właśnie zachichotał? „Cholera! Jak to wyłączyć?” — zapytałam samą siebie, mając pełną świadomość, że on to również usłyszał. „Sama do tego dojdź”. „Kurde!” „Język, księżniczko”. „Kurde! Kurde! Kurde! Wciąż mnie słyszysz?” Zamknęłam oczy, a moje dłonie zacisnęły się w pięści. „Tak”. „Aarrgh!!! Pomóż mi! Albo to odetnij!” — warknęłam do niego przez więź. „To właściwie fascynujące słyszeć twoje myśli, więc dlaczego miałbym to robić?” — odpowiedział, a ja niemal widziałam jego kpiący uśmieszek, co jeszcze bardziej mnie zirytowało. „To nie jest śmieszne, Zarek! Przysięgam, że będę cię dręczyć całą noc, jeśli tego nie przerwiesz!” „Naprawdę? Jakimiż to myślami podzielisz się ze mną dzisiejszej nocy?” Wyraźnie go to bawiło. „Nie masz nic lepszego do roboty, Alfo? Powinieneś zająć się pracą, zamiast irytować członków swojej watahy!” — rzuciłam ze złością, maszerując w stronę samochodu Torina zaparkowanego przed domem watahy. — Hej, wróciłaś w końcu! — powitał mnie Torin. — Wszystko poszło dobrze? — Tak. Wszystko w porządku. Możemy już wracać do domu? — zapytałam, próbując ukryć wzbierający we mnie gniew. „Kłamczucha. Myślałem, że jesteś trochę wściekła. Może zamiast kłamać, powiesz bratu dlaczego”. „Odczep się”. Zamknęłam oczy, gdy tylko usiadłam na fotelu pasażera obok Torina. „Taki mam zamiar, może we własnym pokoju”. Zarumieniłam się na te słowa i na obraz, który moja szalona wyobraźnia podsunęła mi pod powieki. — Elowen? — Otworzyłam gwałtownie oczy i zobaczyłam brata patrzącego na mnie z troską. — Słyszałaś mnie? Wszystko w porządku? — Co? — Spojrzałam na niego, starając się nie myśleć o Zareku. — Mówiłem, żebyś zapięła pasy, żebyśmy mogli jechać do domu. — Ach, tak, racja — odpowiedziałam, szamocząc się z pasem. — Torin, jak działa mindlink? Jak się go wyłącza? — Po prostu go wyłączasz. Potrafisz już się łączyć? — Nie, jeszcze nie. Po prostu jestem ciekawa — odparłam zbyt szybko, gdy odpalił silnik. Zastanawiałam się, dlaczego po prostu nie powiedziałam mu prawdy. „Kłamstwa. Znowu kłamstwa, księżniczko”. Byłam tak zirytowana, że warknęłam na Torina. Tym razem zapytałam nieco głośniej: — Ale jak konkretnie to wyłączyć? Mam po prostu pomyśleć „wyłącz”? — Spokojnie, Ellie. Poćwiczymy w domu. Nie musisz się tak nakręcać, okej? — Zachichotał, manewrując kierownicą. Zamknęłam oczy, skrzyżowałam ręce na piersi i mocno skupiłam myśli na tym, by odciąć więź. „Wciąż tam jesteś?” — zapytałam z nadzieją, że nie odpowie. „Zawsze”. Tego było za wiele! Byłam tak wściekła, że odpięłam pasy, kazałam Torinowi zatrzymać samochód i wyskoczyłam z niego, zanim zdążył o cokolwiek zapytać. Szerokimi krokami, z rozszerzonymi z gniewu nozdrzami, ruszyłam w stronę gabinetu Alfy i wpadłam do środka bez pukania. — Odetnij to, Zarek! To już nie jest zabawne! — Mój głos drżał z desperacji i złości. — Co? Może spróbuj poprosić nieco milej, a nie będziesz musiała się z tym użerać. — Zachichotał. Gdybym nie była tak wściekła, doceniłabym to, że w końcu pokazał jakąś inną emocję niż tę kamienną twarz. — Tracę cierpliwość! — sapnęłam, splatając ramiona na piersi i wciąż stojąc przed jego biurkiem. Zerknął na mnie przez chwilę, po czym wrócił do papierów leżących przed nim. — Ja również, maluchu. Wyjdź, Elowen. Jestem zajęty! Podeszłam bliżej i oparłam dłonie o jego biurko, piorunując go wzrokiem. — Nie rozumiesz? Nie chcę cię w swojej głowie! Nadal pracował nad dokumentami, odpowiadając zdawkowo, co jeszcze bardziej mnie drażniło. — Przyzwyczaisz się. — Co? Nie potrafisz podtrzymać rozmowy? Jakim cudem jesteś Alfą? Czuję się, jakbym mówiła do robota! O Bogini, jesteś niesamowicie frustrującym facetem! Znów na mnie spojrzał i wydawało mi się, że w jego oczach przemknął błysk bólu, zanim znów stały się nieprzeniknione. — Idź do domu. Już to wyłączyłem. Następnym razem, gdy okażesz mi brak szacunku w jakiejkolwiek formie, nie zawaham się cię ukarać — oświadczył stanowczo, po czym ponownie skupił się na pracy. Stałam tam w milczeniu. Wcześniej byłam wściekła, ale widok bólu w jego oczach sprawił, że i mnie zabolało serce. Ja i ten mój niewyparzony język! — Emm, Zarek... — zaczęłam niepewnie, czując gulę w gardle. — Hmmm... — Nawet nie raczył na mnie spojrzeć. — Przepraszam... Po prostu... nie wiem. Byłeś... — Właściwie nie miałam pojęcia, co chciałam mu powiedzieć, gdy nagle rozległo się pukanie do drzwi. — Proszę — odpowiedział, a do środka wszedł Torin z wypisaną na twarzy konsternacją. — Alfo, Elowen. Zastanawiałem się tylko, czy wszystko w porządku? — Jego wzrok przenosił się ze mnie na Zareka. — Nic wielkiego, stary. Po prostu potwierdzałem jej harmonogram treningów od jutra. Możesz zabrać ją do domu. Do zobaczenia jutro — odpowiedział mu i odprawił nas, nawet na nas nie patrząc i kontynuując przeglądanie dokumentu w dłoni. — Tak jest, Alfo. — Torin dał mi znak ręką, bym szła za nim. — Elowen, chodź już. Rzuciłam Zarekowi ostatnie spojrzenie, zanim odwróciłam się, by pójść za Torinem. Chciałam go przeprosić za to, że podniosłam głos, ale nie wiedziałam, jak ponownie otworzyć mindlink, a nawet gdybym wiedziała, nie chciałam ryzykować otwarcia przed nim umysłu bez umiejętności samodzielnego zamknięcia go. Więc po prostu wzruszyłam ramionami i wyszłam z Torinem. W końcu to on zaczął mnie drażnić, więc nie powinnam czuć się zbyt winna.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 94

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

94 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5 – Związana z zagładą: Wzięta przez Obsydianowego Króla | Czytaj powieści online na beletrystyka