ZAREK
Jechałem w milczeniu, wsłuchując się w bicie jej serca i oddech. To była komfortowa cisza. Przytłaczająca, ale w ten dobry sposób. Jej zapach wypełniający samochód uspokajał mnie i mojego wilka.
Rzuciłem jej spojrzenie i zobaczyłem, że przygryza dolną wargę. Poczułem nagłą potrzebę, by ją od tego odwieść, żeby nie zrobiła sobie krzywdy, więc zamiast tego sięgnąłem po jej dłoń spoczywającą na
















