ZAREK.
Pięć minut przed ósmą rano siedziałem już na schodach domu watahy. Powinienem być teraz ze swoimi wojownikami na odprawie, ale sposób, w jaki mój Beta, Bram, opowiedział o tym, jak Elowen odebrała mu wczoraj mowę, nie pozostawił mi innego wyjścia, jak tylko na nią zaczekać. W przeciwnym razie mój Beta mógłby salwować się ucieczką w obawie o własne życie.
Nie chodziło o to, że czułem się zmu
















