Wilbur powiedział: "Czas wręczyć im ich wielki prezent. Wiesz, co robić".
"Zrozumiałam, szefie. Na pewno zapłacą" – odpowiedziała Faye.
Wilbur uśmiechnął się. "Idź odpocząć. Nie martw się o mnie jutro. Pojadę sam".
"Dobrze, szefie".
Wilbur wstał i wrócił do swojego pokoju.
Faye wpatrywała się w jego oddalającą się sylwetkę i westchnęła.
Gdyby to ona była tak źle traktowana i poniżana, z pewnością
















