Rozdział 48 Soki na moim kutasie.
PERSPEKTYWA SERAPHINY
— Daj mi minutę — obiecał pan Alistair, całując mnie w czoło.
Patrzyłam, jak rozluźnia się w fotelu, po czym wyciągnął telefon z tylnej kieszeni spodni. Wykręcił nieznany numer i po kilku sekundach połączenie zostało odebrane.
— Mój panie.
— Via dei Condotti, numer 104. Dostarczcie na tę ulicę czarny motocykl i dwa kaski. Chcę ich tutaj za 30














