Rozdział 93 Zabijać bez wyrzutów sumienia.
Loch cuchnął strachem, który wisiał w powietrzu niczym gęsta mgła — dusząca i nieunikniona. Ściany, zimne i wilgotne, niosły w sobie nieme krzyki tych, którzy błagali o litość i jej nie zaznali. Jedynym dźwiękiem były teraz powolne, celowe kroki Alistaira Sterlinga Vane’a.
Poruszał się jak duch, jego obecność była władcza, a aura zabójcza. Z jego ust zwis














