Dziewicza księżniczka szefa mafii

Dziewicza księżniczka szefa mafii

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 4
Autor: Aeliana Moreau
25 maj 2026
Rozdział 4 Nowe życie. Punkt widzenia ALISTAIRA. Zacisnąłem szczęki, gdy myśli o wszystkim, co wydarzyło się w toalecie, zaczęły kłębić mi się w głowie. Dziewczyna, która brała mojego kutasa do swoich miękkich, małych ust i doprowadzała mnie do szaleństwa, była dzieckiem mojego zmarłego przyjaciela? Moja córka, ta, którą powinienem nazywać córką, a nie kotkiem? – Kurwa! – przekląłem pod nosem, próbując opanować fale poczucia winy, które mnie zalewały. Co ona o mnie pomyśli? Jak będzie mnie postrzegać jako postać ojca, skoro już zna smak mojego kutasa, a ja zaznałem smaku jej nieziemskich soków! Chryste, traciłem zmysły, bo wcale nie chciałem, żeby na tym się skończyło! To, jak jej język naiwnie, a jednak idealnie poruszał się wokół mojego członka, sprawiło, że pragnąłem jej coraz bardziej i wątpiłem, jak długo będę w stanie powstrzymać się przed chęcią wypieprzenia jej. Widziałem, że była dziewicą; jej cipa była tak cholernie ciasna, o wiele ciaśniejsza niż zwykle, i ledwo wiedziała, jak poprawnie ssać, a mimo to sprawiła, że czułem się jak w siódmym niebie. – Seraphino! Dlaczego się z nim nie witasz? Powinnaś okazać wdzięczność – skarciła ją Ele, a Seraphina natychmiast spuściła wzrok. – Przepraszam, panie Sterling, zapomniałam o dobrych manierach. – Jej głos się załamał i słyszałem, jak trudno było jej wypowiedzieć te słowa. – Tak mi przykro, proszę pana, ona zazwyczaj taka nie jest. Ja... – – Nie musisz się tłumaczyć, Ele. Seraphina najwyraźniej jest zdenerwowana. Chodź, usiądź – skinąłem na nią, a ona skłoniła się lekko, unikając mojego wzroku. Zajęła miejsce tuż obok mnie, a moje serce natychmiast przyspieszyło. Jej zapach uderzył mnie w nozdrza, podniecając mnie i sprawiając, że mój kutas zapulsował. – Czy możemy zacząć? – zapytała Ele i wszyscy zaczęliśmy jeść. Siedziała tuż obok mnie i przysięgam, że mogłem stracić panowanie nad sobą. Jej zapach tak bardzo wypełniał moje nozdrza, że dręczyła mnie chęć położenia dłoni na jej udach i delikatnego ich gładzenia. Kto by uwierzył, że Seraphina wyrośnie na tak piękną, klasową osobę? I jak mogłem przeoczyć to uderzające podobieństwo do jej matki? Kurwa! Była piękną młodą kobietą o jasnej cerze, niemal alabastrowej. Miała piękne zęby, parę hipnotyzujących, orzechowych oczu, zgrabny nos i jasne, bordowe włosy do pasa, które opadały na plecy, a kilka pasm okalało jej owalną twarz. Miała smukłą szyję, długie rzęsy, gęste brwi i pełne usta, które zdawały się prosić, bym ich skosztował. Ubrana była w piękną, białą, dopasowaną suknię z dekoltem w kształcie serca, która podkreślała jej figurę klepsydry i kończyła się tuż nad kolanem, odsłaniając jej kuszące uda przed moimi głodnymi oczami! Mógłbym ją wypieprzyć tutaj na miejscu! Była cholernie piękna, piękniejsza, niż sobie wyobrażałem. PUNKT WIDZENIA SERAPHINY. Moje serce zamarło w chwili, gdy weszłam i zobaczyłam mężczyznę z toalety siedzącego wśród mojej rodziny i czekającego na mój przyjazd. Poczułam się jeszcze gorzej, bo nie musiałam być informowana, kim on jest. To był pan Alistair, przyjaciel mojego ojca. Przez cały ten czas nie odrywał ode mnie wzroku, co sprawiało, że ledwo mogłam to wytrzymać. Czułam się jednocześnie tania i smutna; w każdym jego spojrzeniu widziałam pożądanie, ale nie mogłam powstrzymać przyspieszonego oddechu. Człowiek, który opiekował się mną przez ten cały czas, był tym samym człowiekiem, którego kutasa tak łapczywie brałam w toalecie bez słowa sprzeciwu? Co on o mnie teraz myśli? Że jestem łatwa? Taka tania? Te myśli jako jedyne zaprzątały mi głowę, gdy usłyszałam głos ciotki karcący mnie za brak szacunku, ale on ją powstrzymał, potęgując mój strach i poczucie winy w momencie, gdy poprosił, bym usiadła obok niego. Wujek i Gen patrzyli na mnie wilkiem, ale w przeciwieństwie do innych dni, tym razem na pewno nie mogli nic zrobić. Ten człowiek był potężny; nawet bez słowa wiedziałam, że dysponuje władzą i nie można mu podskoczyć. Usiadłam tuż obok niego i kurwa! Czułam, jak moja cipa pulsuje od samego siedzenia blisko niego. Zdecydowanie nie tak wyobrażałam sobie mój pierwszy dzień z przyszywanym ojcem, bo teraz ledwo mogłam myśleć o czymkolwiek innym, niż o tym, by to on odebrał mi dziewictwo. – Jak idzie Serze w nauce? – zapytał ciocię Ele, grzebiąc w jedzeniu i jedząc z powściągliwością. Sera? Już nadał mi przezwisko? – Bardzo dobrze, proszę pana... Jest na ostatnim roku i za dwa tygodnie będzie zdawać końcowe egzaminy. – To świetnie. – Jego odpowiedzi były proste i krótkie; po samym sposobie mówienia wiedziałam, że jest osobą władczą. Człowiek z klasą, a jego aura wypełniała całe pomieszczenie. – Nie sądzisz, że lepiej byłoby, gdyby Sera i pan Alistair porozmawiali sami? – zasugerował wujek, ale Alistair tylko posłał mu tak ostre spojrzenie, że wujek natychmiast się zamknął. Kurwa! On naprawdę wie, jak ich uciszyć bez podnoszenia głosu. Na pewno nie tylko ja mam te wszystkie ciarki na sam dźwięk jego głosu! Facet jest półbogiem i wcale tego nie ukrywa. – Sera i ja mamy od dzisiaj cały czas tego świata, nie musisz nam wyznaczać momentów. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że żadne z jego stwierdzeń nie było tak zwyczajne, jak mogłoby się wydawać. Nie było niczego, czego moglibyśmy się o sobie dowiedzieć teraz, kiedy już się nawzajem posmakowaliśmy, poza wzajemnym pieprzeniem się lub stwarzaniem ku temu okazji. Dalsza część posiłku upłynęła w milczeniu; mój wzrok podświadomie padał na jego dłonie za każdym razem, gdy sięgał po sok. Do diabła! To były te same zręczne palce, które tak zmysłowo pocierały moją łechtaczkę i wyrywały jęki z mojego gardła! Zerkałam kątem oka, gdy pił wino, przełykając powoli; ruch jego grdyki wywoływał u mnie mrowienie i nagle poczułam się zdradzona! To powinna być moja sperma, powinien połykać mój spust tak gorąco, podczas gdy ja patrzę i jęczę dla niego. Nie powinnam tego robić. Wiem! On jest przyjacielem mojego ojca! I tak, jestem tego w pełni świadoma, ale czy mogę coś na to poradzić? Nie! – Smakuje ci jedzenie, Sera? – Tak, tak. – Zatrzepotałam rzęsami i posłałam cioci Ele uśmiech. Dalsza część posiłku minęła w ciszy, a ciocia Ele mówiła najwięcej. To był pierwszy raz, kiedy widziałam, że wujek Arthur niewiele mówi, podobnie jak Genevieve; naprawdę trafili dzisiaj na kogoś silniejszego od siebie. Normalnie czepialiby się mnie i sprawiali, że ledwo mogłabym oddychać. Po chwili skończyliśmy jeść i ciocia nagle zapytała ni z tego, ni z owego: – Jak poszła twoja randka z Julianem? – W pokoju zapadła niezręczna cisza, poczułam lodowaty dreszcz na plecach, czując, jak jego wzrok mnie przeszywa. Jak ciocia mogła w ogóle zadać to pytanie tutaj, przy wszystkich? – Było w porządku. – Posłałam jej uśmiech, a ona skinęła głową. Rzuciłam szybkie spojrzenie na twarz pana Alistaira i widziałam, że próbuje powstrzymać gniew; jego szczęki były zaciśnięte, a linia policzków? Były tak wystające jak ostrze noża. Czy był zazdrosny, że mam chłopaka, czy po prostu zły? Nie potrafiłam nawet odgadnąć, co dzieje się w jego głowie. ***** Dzień dobiegł końca i wszystko zostało dopięte na ostatni guzik; po posiłku wróciliśmy do domu, a pan Alistair był teraz z nami, gotowy zabrać nas do siebie, do swojego domu. Taka zawsze była umowa z moim ojcem – że przejmie nade mną opiekę – i w pewnym stopniu na to czekałam, ale w tej chwili to nie było najważniejsze. To wydawało się niesamowite, ale tylko dlatego, że wiedziałam, iż wkrótce mogę go znów posmakować, choć coś wydawało się dziwnie niezdrowe. Będę tęsknić za ciocią. Przez te wszystkie lata starała się, bym stała się lepszym człowiekiem; wychowała mnie sama i nigdy ani razu nie sprawiła, bym czuła się dla niej ciężarem. Moje torby zostały spakowane i zniesione na dół. – Jesteś gotowa? – zapytał pan Alistair niskim, ochrypłym głosem, a moje nogi zadrżały, gdy przypomniałam sobie moment w toalecie. – Jeszcze chwila – mruknęłam i podeszłam o krok bliżej do cioci. – Naprawdę muszę z nim jechać? – Tak, Sera. Musisz. Twój ojciec zawsze chciał, żebyś tam była, z nim. On przejmie nad tobą opiekę i będzie twoim ojcem. – Przyłożyła dłonie do mojej twarzy, gładząc delikatnie moje policzki. Widziałam, jak bardzo stara się opanować emocje. – Będę za tobą tęsknić. – Wpadłam w jej ramiona, a ona przez chwilę głaskała mnie po plecach, zanim wysunęła się z uścisku, ocierając łzy, które paliły ją pod powiekami. – Ja też będę tęsknić, Sera, ale przecież zawsze tu jestem, prawda? Zawsze będę cię odwiedzać, a ty możesz przyjeżdżać, kiedy tylko zechcesz, Sera. Skinęłam cicho głową, puściła moją rękę, a ja odwróciłam się, by spojrzeć na wujka, ale on jak zwykle nawet na mnie nie patrzył. – Mogę z tobą zamienić słowo? – zawołała Genevieve, co wprawiło mnie w zdziwienie. Czyżby w końcu mnie polubiła? Nigdy nie zaszczyciła mnie czymś więcej niż spojrzeniem, a teraz chyba zdaje sobie sprawę, jak ważna dla niej jestem, skoro nie będę już z nią mieszkać. Podeszłam bliżej, a ona przyciągnęła mnie do uścisku. – Dzięki, że się spakowałaś i wypierdalasz z mojego życia, Sera! Nigdy nie będę za tobą tęsknić, przynajmniej teraz będę miała całą matczyną miłość dla siebie, bez strachu, że muszę się nią z kimś dzielić, więc wynocha i nawet nie myśl o powrocie – wyszeptała mi prosto do ucha. Przełknęłam ślinę, nie odpowiadając, i odsunęłam się od niej ze smutnym wyrazem twarzy. Nie musiałam nawet widzieć jej twarzy, by domyślić się, jak okropnie musiała wyglądać, mówiąc to wszystko. Posłałam jej uśmiech i wróciłam, by stanąć obok pana Alistaira. – Możemy iść? – zapytał cicho, a ja skinęłam głową. – Tak, poproszę. Wyszliśmy z domu na podjazd, a tam czekało już na nas około siedmiu samochodów. Spojrzałam na nie, zastanawiając się, czy dobrze widzę. Moich toreb było ledwie trzy, więc kto usiądzie w pozostałych sześciu? Czy był aż tak bogaty? Zatrzymałam się na chwilę i popatrzyłam na dom; moją okolicę, gdzie spędziłam całe dzieciństwo – odchodziłam w inne miejsce. Miejsce, którego jeszcze nie widziałam, a jednak wiedziałam, jak bardzo domowo będę się tam czuć. – Panno Rossi. – Kierowca otworzył samochód, wyciągając rękę, bym wsiadła. Posłałam cioci ostatnie pełne poczucia winy spojrzenie, po czym wsiadłam do środka, przyjmując wszystkie buziaki, które mi przesyłała. Nowe życie. Nadchodzę.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 98

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

98 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 – Dziewicza księżniczka szefa mafii | Czytaj powieści online na beletrystyka