Wreszcie, ten piekielny dzień dobiegł końca i mogłam w końcu wyjść do innego piekła, tym razem w domu. Już zaczynałam się zbierać, kiedy usłyszałam głos Sabriny.
– Um, Hazel? Co ty właściwie robisz? – zapytała zza swojego biurka.
Przez chwilę rozważałam udawanie, że jej nie słyszę. – Skończyła mi się zmiana i zbieram się do domu, jak to się zazwyczaj robi po zakończeniu zmiany – powiedziałam, zast
















