WYSOKIE, SMUKŁE DRZEWA szeleściły i kołysały się na nieustannym wietrze, a ich gałęzie trzeszczały pod jego naporem. Vaelith mocno zacisnęła dłoń na mieczu, drżąc na całym ciele, gdy przedzierała się przez upiorne Lasy Arkhos. Mimo starań, by poruszać się cicho, suche, kruche liście pod jej stopami zdradzały ją przy każdym kroku, chrzęszcząc i trzeszcząc niczym kości.
„Znajdę miejsce, by się ukryć
















