— WASZA WYSOKOŚĆ, czy naprawdę musisz to robić? — zapytała Vaelith, wpatrując się w Valkora, który delikatnie gładził końską grzywę, upewniając się, że zwierzę jest spokojne, zanim wsiądzie na siodło. Odwrócił się do niej i skinął głową, a drugą ręką czule pogładził ją po policzku.
— Tak. Wiem, że to nagłe, ale to jedyny nieszkodliwy sposób, by zmusić go do przeprosin bez nadużywania mojej władzy
















