DŹWIĘK KOPYT niosło echo między drzewami, gdy Vaelith jechała konno, lustrując las w poszukiwaniu jakichkolwiek śladów zwierzyny. Nagle dostrzegła w oddali pełnego wdzięku jelenia i szybko pociągnęła za wodze, by zwolnić tempo konia. Z wprawą sięgnęła po sztucer i spojrzała przez lunetę, regulując ją, by zapewnić sobie precyzyjny cel. Wiatr szeleścił w liściach, ale Vaelith pozostawała nieruchoma,
















