GDY VAELITH SZŁA u boku bety, w powietrzu wisiała ciężka cisza, która sprawiała, że dziewczyna zastanawiała się, czy mężczyzna żywi do niej jakąś niechęć. Rozpamiętując swoje wcześniejsze zachowanie, nie mogła oprzeć się wrażeniu, że mogła wydać się nieuprzejma lub wręcz nieociosana. Miała nadzieję na przyjazne powitanie, jakieś wskazówki dotyczące zasad panujących w pałacu, a przynajmniej na luźn
















