PRZEDŁUŻAJĄCA SIĘ CISZA spowiła pokój, jedynym słyszalnym dźwiękiem było miarowe tykanie zegara na ścianie, któremu towarzyszył odległy szum z zewnątrz, gdy wiatr szeleścił w gałęziach drzew. Valkor i Vaelith siedzieli zamarli w swoich fotelach, nie poruszając się ani nie odzywając, podczas gdy waga jego pytania i jej reakcji stawała się coraz bardziej wyraźna. Czuła, jak serce łomocze jej w piers
















